Rekrutacja do przedszkola.png
ban-playdoh.jpg
aqua.jpg
galanowy.jpg
logo_eTw.png
Wyszukiwarka
Listopad 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 
12 13 14 15 16 17 18
Wtorek, 20.11.2018
Miejsce: Miejsko - Powiatowa Biblioteka Publiczna w Rypinie, ul. Warszawska 20, 87-500 Rypin, Sala Wystaw i Promocji
Sobota, 24.11.2018
Miejsce: Rypiński Dom Kultury
ban-biblioteka.jpg
ban-pogoda.jpg
Banerek - repertuar.jpg
ban-newsletter.jpg
grafika
Pierwsze kroki w przedszkolu
Gdybyśmy zapytali pół wieku temu, dlaczego dzieci chodzą do przedszkola, uzyskalibyśmy bardzo prostą odpowiedź: bo tam mają opiekę, kiedy rodzice nie mogą się nimi zająć, gdy idą do pracy. Dziś także wielu rodziców głównie z tego powodu posyła pociechę do przedszkola, ale jasne stało się, że dziecko otrzymuje tam o wiele więcej niż tylko zabezpieczenie opieki na wiele godzin. Rozszerzanie granic świata Wraz z pójściem do przedszkola świat dziecka (i jego rodziny) ulega niezwykłemu rozszerzeniu. Do tej pory mieszkanie i pobliski plac zabaw były często „całym światem” dziecka. Teraz maluch oswaja kolejne miejsca, zakątki, plenery. Z dnia na dzień w jego życiu pojawia się coraz więcej ważnych osób. Codziennie przybywa nowych spraw. Do niektórych rodzice mają duży dostęp, do innych – znikomy. Malec nawiązuje przyjaźnie, ma swoje tajemnice, a jego życie nie może być już tak bardzo „podglądane” przez dorosłych. Dziecko, po dobrym poradzeniu sobie z wrześniowymi rozstaniami, zyskuje większą niezależność. I nierzadko – drugie po domu – najważniejsze miejsce na świecie. Gdy maluch idzie do przedszkola, jego świat bardzo się zmienia. To zazwyczaj pierwsza tak duża „rewolucja” w życiu. Potem będą kolejne, ale to, czego się nauczy właśnie wtedy, zaprocentuje w przyszłości. To czas, kiedy rozwija się mechanizm adaptacyjny, dzięki któremu potrafimy przystosować się do zmieniających się warunków w świecie. Na czym to polega? Przez kilka kolejnych tygodni dziecko będzie mobilizowało siły i zwiększało czujność, by poznać i oswoić wszelkie nowości. A jest ich mnóstwo! Nowe jest miejsce, inaczej pachnie, są inne meble, jedzenie smakuje inaczej niż w domu. Jest zdecydowanie więcej osób, są dzieci i panie. Trzeba czasami trzymać się za rączki i zapytać, gdy chce się wyjść do toalety. Tu rządzą inne zasady, czasami bardzo różnią się od tych, które dziecko znało do tej pory. By z tym wszystkim się zmierzyć, trzeba wiele energii. Nic dziwnego, że dziecko jest zmęczone i rozdrażnione wielością bodźców. To normalne. Huśtawka nie tylko nastrojów „Już było tak dobrze!” – myśli zatroskany rodzic, gdy rano słyszy od swej pociechy, że ta nie chce iść do przedszkola. Co się dzieje? Dziecko przechodzi kryzys i daje temu wyraz. W okresie adaptacji może ich być kilka. Pierwszy następuje najczęściej po kilku dniach, gdy maluch zorientował się, że przedszkole staje się codziennością. Czasami trudną codziennością. Najczęściej nie wiąże się to z jakimś przykrym zdarzeniem, a jest wyrazem wysiłku, jaki trzeba włożyć w przystosowanie. Kolejne załamania skojarzone są z wszelkimi przerwami. Także tymi krótkimi – weekendowymi. W poniedziałki jest najtrudniej, bo wypadliśmy z rytmu i na nowo musimy się mobilizować. Maluszek daje temu wyraz płacząc, protestując, wykazując niechęć. Pomaga konsekwentne trzymanie się planu. „Dziś jest poniedziałek i idziesz do przedszkola”. Także inne przerwy, szczególnie w pierwszych dwóch, trzech miesiącach, opóźniają proces zaadaptowania się malucha. Dłuższe nieobecności, np. związane z chorobami, wydłużają czas adaptacji o okres nieobecności. Niekiedy po przerwie wydaje się, że trzeba wszystko zacząć od początku, ale pocieszyć może myśl, że powtórne uczenie się tego samego zawsze trwa krócej. Dziecko więc szybciej na nowo wdroży się w przedszkolny świat. Co może zrobić rodzic? Także rodzice przechodzą swoją adaptację przedszkolną. I podobnie jak u dziecka wiąże się ona z przeżywaniem różnych emocji: zadowolenia, zaciekawienia, ale także niepokoju i złości. Jednak doświadczenia dorosłych są zdecydowanie bogatsze, np. potrafią już opanowywać własne wybuchy emocji. Dziecku nie pomaga, gdy widzi płaczącą mamę lub zdenerwowanego tatę. Lepiej więc odreagować po wyjściu z przedszkola. Ważne jest także, by nie spieszyć się, zarówno rano, w drodze do przedszkola, jak i po odebraniu malucha. Trzeba zarezerwować więcej czasu, bo często utarty codzienny scenariusz nie sprawdza się. Gdy dziecko zaczyna płakać przed wyjściem, że nie umie włożyć butów, nie oznacza to, że nagle cofnęło się w rozwoju (bo przecież wkładało je już zupełnie samodzielnie), tylko chce być bliżej rodzica i skorzystać z jego pomocy lub okazać, jakim jest jeszcze maluszkiem. Przychodzenie na zajęcia „na czas” także wspiera proces adaptowania się. W tym czasie szczególnie istotny jest odpoczynek. Maluch nie potrzebuje kolejnych atrakcji, najbardziej potrzebne jest mu pobycie z rodziną w domu, gdzie odreaguje napięcie, poleniuchuje trochę i pobawi się w swoje ulubione zabawy, a potem wyśpi i nabierze sił na kolejny dzień. Lepiej też nie fundować dziecku w tym czasie dodatkowych wyjazdów. To rodzic pokazuje dziecku swoim zachowaniem nastawienie do przedszkola, i tylko wtedy, gdy sam czuje się w nim bezpiecznie i z każdym dniem coraz bardziej pewnie, daje szansę maluchowi na zaufanie nowej osobie jaką jest opiekun grupy. Warto więc zadbać o kontakt z nauczycielką, wymieniać informacje na bieżąco i rozmawiać o trudnych sprawach. Porozumienie osób dorosłych daje maluszkowi gwarancję bezpieczeństwa. Być może okaże się to niełatwe, ale warto trzymać się podjętej decyzji o zaprowadzaniu dziecka do przedszkola. To naturalne, że w tym czasie pojawia się wiele niepokojów i wątpliwości. Nawet jeśli dziecko zostawało do tej pory pod opieką babci czy opiekunki, przedszkolne rozstania bywają bardzo trudne i poruszające. W pierwszych dniach września nierzadko natrafimy na pochlipujących w szatni... rodziców! Trudno się dziwić. Dla dorosłych też wszystko jest nowe i często zaskakujące. Sztafeta więzi Aby maluszek dobrze poczuł się w przedszkolu musi nawiązać się między nim a nauczycielką więź. Będzie to dużo łatwiejsze, gdy będzie wiedział, że rodzice dobrze myślą i mówią o pani i przedszkolu. A pani o rodzicach. Słowem, że obie „dorosłe strony” obdarzyły się zaufaniem. Najczęściej maluch zwiąże się z nauczycielką. Czasem jako najbliższą osobę wybierze panią pomoc albo panią kucharkę. Nie taki płacz straszny Rozwiejmy jeszcze mit – to, że dziecko płacze nie jest niczym złym. Płacz jest jednym z podstawowych sposobów radzenia sobie z napięciem. Badania dowodzą, że dzieci, które w trudnych chwilach płaczą, przeżywają mniejszy stres niż te, które od płaczu się powstrzymują. Nie chodzi więc o to, by malec nie płakał. Bardziej o to, by potrafił przyjąć wsparcie od osoby dorosłej i dał się ukoić z jej pomocą. Przede wszystkim spokój Przy porannych rozstaniach silne emocje opanowują wszystkich, jednak dorosły powinien trzymać je na wodzy. Nawet jeśli dziecko płacze i krzyczy. Zdenerwowanie rodzica udziela się dziecku, a jego spokój to informacja, że nie dzieje się nic złego. Warto także, aby rodzice zadbali o siebie po wyjściu z przedszkola. Poranny spacer, rozmowa z innymi rodzicami, telefon do bliskiej osoby czy kilka łyków wody pomogą „odparować”. Kto odprowadza Najlepiej, aby dziecko było zaprowadzane przez tego rodzica, któremu łatwiej jest poradzić sobie z rozstaniem, który zachowa spokój. Nie sprawdza się pomysł z odprowadzaniem malca wspólnie przez mamę i tatę – rozstanie bywa wtedy podwójnie trudne. W początkowym okresie idealnym rozwiązaniem jest, by dziecko było zaprowadzane i odbierane przez te same osoby. Jeśli to nie jest możliwe, ważne, aby uprzedzić malca: „dziś odbierze cię babcia”, „po przedszkolu pójdziesz z ciocią Beatką do sklepu”. Krótko i serdecznie Jak się żegnać? Nie za długo. Można poprzytulać się w szatni, ale w drzwiach sali jest już czas na buziaka i informację „przyjdę po ciebie zaraz po obiadku / jak wstaniecie z leżaczków”. Jeśli dotrzymujemy obietnicy, dziecko zyskuje poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Coś domowego w kieszonce Wielu dzieciom łatwiej znieść rozłąkę, gdy mają w kieszeni coś od mamy lub taty. Chusteczkę, małą maskotkę, breloczek. To tak, jakby rodzice mogli w czarodziejski sposób nadal być blisko. Takie „amulety” pomogą dziecku w chwilach, gdy tęsknota jest największa – po wyjściu rodzica, w momencie odpoczynku i po obudzeniu się. Czas, gdy mam rodziców tylko dla siebie Przedszkolna adaptacja to czas, kiedy zwiększa się potrzeba bliskości, kontaktu z rodzicami. Pewność (i doświadczanie tego), że po południu rodzice będą „pod ręką” powoduje, że dziecko uczy się patrzeć na pobyt w przedszkolu z innej perspektywy. „Trzyma się” , bo wie, że potem rodzice będą tylko dla niego. W ich obecności będzie mogło odreagować, uspokoić się, zregenerować siły. Dlatego ważne, aby w pierwszych tygodniach przedszkola rodzice zrezygnowali z zajęć dodatkowych na rzecz spędzenia popołudnia z malcem. Regularność, powtarzalność Dziecku pomaga także to, że ma możliwość doświadczenia pewnego rytmu codzienności. Codziennie rano odbywa się to samo – następuje rozstanie. Któregoś dnia staje się to rutynową sprawą: „rano idę do przedszkola, a mama i tata do pracy”. Zwykła codzienność.
Pdf
Drukuj
Powrót
Wypowiedz
się